Świetny pomysł, szkoda, że w Nowym Jorku… No tak, w Polsce trudno nawet o metro! ;)

Zapraszam do przeczytania artykułu w ebookfriendly.com (eng):

Film prezentuję poniżej:

The Underground Library from Keri Tan on Vimeo.

[Edycja: 24 kwietnia 2013] A jednak da się zrobić podobną akcję… i to w Polsce, a dokładniej w Gdańsku, :) Jak czytamy na stronie Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku:

Z okazji Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich zapraszamy do gdańskich tramwajów, po książki, które każdy będzie mógł zabrać do domu. Od 23 kwietnia ponad sto tytułów będzie dostępnych w 35 tramwajch PESA do ściągnięcia na telefony i inne urządzenia mobilne ze specjalnych, wirtualnych półek. Dzięki współpracy z serwisem wolnelektury.pl, książek na pewno nie zabraknie. Do mobilnych czytelni zaprasza Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku, Zakład Komunikacji Miejskiej w Gdańsku oraz Miasto Gdańsk w ramach projektu „Przyjazna komunikacja zbiorowa w Gdańsku: promocja czytelnictwa w środkach komunikacji miejskiej”. 

 

 

 

Swiatczytnikow.pl zabrał mnie dzisiaj na krótkie, wirtualne zwiedzanie biblioteki przyszłości. Wpis jest dedykowany Artetece, agendzie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie, która swoją działalność rozpoczęła całkiem niedawno. Robert Drózd, który odwiedził to niezwykłe miejsce miesiąc temu, zaprasza nas do nowego świata. Przyznam szczerze, że jestem nim zafascynowana. Miejscem, nie Robertem (a któremu dziękuję za artykuł) ;) Możliwość czytania, a w przyszłości wypożyczenia ebooka na czytniku, wypożyczenia filmów, gier komputerowych, skorzystania z programów do grafiki (np. pakiet Adobe) to naprawdę to, co może zachęcić młodzież do zaglądania do bibliotek. A ta z pewnością jest wyjątkowa!

Poniżej parę zdjęć, należących do portalu swiatczytnikow.pl. Mam nadzieję, że Was zainteresowałam, po więcej informacji i zdjęć zapraszam do artykułu Wizyta w Artetece – nowoczesnej bibliotece z czytnikami do wypożyczenia!

Zaczynam żałować, że wyprowadziłam się z Krakowa! Serio!

 

 

 

 

 

 

 

Strona internetowa WBP: http://www.rajska.info/dla-czytelnikow/wypozyczalnie-i-czytelnie/arteteka.html

Jakis tydzień temu skończyłam 2. tom “Pomnika” i choć nie rozczarował mnie – pozostawił mały niedosyt. Pierwsza część – BOOM na niesłychaną skalę! Walnęło po mnie, nie było co zbierać. Przepadłam dla “Nowej Achai” ;) Na takie połączenie dwóch światów: polskiej technologii militarnej z prymitywizmem drugiego może pozwolić sobie tylko Ziemiański. I wychodzi mu to nadspodziewanie dobrze!

Wróćmy do niedosytu po przeczytaniu 2 .częsci, którego nie jestem nawet w stanie umiejscowić – Ziemiański, jak i w pierwszej części, świetnie poradził sobie z narracją, budowaniem fabuły, a nowo wprowadzone postaci nadały powieści świeżości (przede wszyskim Aie, nie pamiętam, aby była w pierwszej części – poprawcie mnie jeżeli się mylę). Postaci głowne – czarownica Kai wysunęła się dla mnie na prowadzenie. Żołnierz Shen – trochę w cieniu. Tomaszewski nadal ok :)

Ziemiański jak żaden inny polski, żyjący pisarz potrafi wodzić czytelnika za nos – pozostawia wątki otwarte czekające grzecznie na swoją kolej. To igranie z nami jest już u pisarza chyba stałą niezmienną. Na dodatek irytującą :)

Jak zwykle plus za ilustracje, okładka najnowszej części jest chyba najlepszą ze wszystkich. Wydanie .epub na Nooka bardzo poprawne.

Książkę polecam – czyta się ją przyjemnie, mój mąż zarywał noce, by tylko ją ukończyć (a musicie wiedzieć, że to nałogowy śpioch) :) Cykl z pewnością dokończę, jestem ciekawa w jakim kierunku podąży Ziemiański. Bo niedosyt, o którym pisałam wyżej, to nic innego jak konieczność czekania na kolejny tom!

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 20 Luty 2013 (wydanie ebooka tydzień przed oficjalną premierą)
ISBN: 978-83-7574-858-1
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 712
Seria: fantastyczna fabryka
Tom cyklu: 2

Recenzja tomu 1. Pomnika Cesarzowej Achai: http://anieess.wordpress.com/2012/05/24/dziedzictwo-cesarzowej-pomnik-cesarzowej-achai/

Cytat dnia:

Pytanie, czy ktoś rozumie kobiety, jest głupie do imentu. Należy spytać, czy ktoś czuje kobiety. Czy jest w stanie spotkać się z nimi sercem. Sercem, a nie rozumem. Słuchać kobiet nie ma sensu – przecież wszystkie wyłącznie bzdury gadają. Ale należy wiecznie próbować czuć kobiety, bo one są w stanie przekazać takie rzeczy, o których mężczyźni nie mają zielonego pojęcia.

– Ziemiański A. Pomnik Cesarzowej Achai, T. 2. Warszawa 2013 –

Niedługo, a dokładnie za 2 miesiące, kończę przygodę z pracą w (jakielkolwiek świadczącej usługi księgowe) korporacji. Nie będzie do trzech razy sztuka, zatrzymałam się na drugiej w mojej “karierze” wielkiej firmie międzynarodowej. Drugiej i ostatniej. To była przemyślana decyzja, wracam tam gdzie moje zawodowe miejsce.

Tym razem mam/miałam do czynienia z ogromną firmą z  kapitałem skandynawskim, ale niestety  z polskim managementem.

Jako, że od razu po zatrudnieniu zostałam desygnowana do pełnienia funkcji testera systemu FSP (SAP), miałam okazję odwiedzić Finlandię – i to 3 razy! Te wyjazdy służbowe (choć bez męża) sprawiły mi największą radość. Nie ukrywam, że były też uciążliwe – wyjazdy dwutygodniowe, powroty w piątek wieczorem w Rębiechowie, by w sobotę pojawić się na studiach podyplomowych. Mimo wszystko było warto.

Za każdym razem rezydowałam w Espoo, gdzie znajduje się główna siedziba firmy. Espoo jest oddalone ok. 30 min. komunikacją miejską od Helsinek. Stolica jest śliczna, mnie zachwyciła przede wszystkim spotykana na każdym kroku wielosubkulturowość (tak, wielosubkulturowość) i otwartość ludzi.

Z wietrznych Helsinek co pół godziny pływają statki wycieczkowe na pobliskie wyspy. Za 6 EUR można zwiedzić np. Suomenlinnę. Nie mogło tam nas zabraknąć! Wybraliśmy idealnie – prawie bezwietrzny i najcieplejszy dzień w sierpniu (ok. 23 C!) :) .

Małe stateczki pasażerskie transportują turystów do połowy września każdego roku. Później na wyspę można dostać się lodołamaczem bądź wielkim statkiem pasażerskim (i już z pewnością nie za 6 EUR).

Suomenlinna to “Twierdza Fińska” mająca dawniej za zadanie bronić Helsinki od strony morza. Została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Suomenlinna urzeka. Wyspa jest pięknym miejscem, by zatrzymać się chociaż na chwilę, nabrać powietrze w płuca i podziwiać piękno przyrody… Widok nas oczarował – usiedliśmy na skałach i wpatrywaliśmy się w morze parę godzin nie zważając na głód… :)
Na szczęście znaleźliśmy dosyć ustronne miejsce, z dala od turystów, których niestety nie brakowało na całej wyspie.

Naprawdę polecam, zdjęcia nie oddają uroku miejsca!

Strona oficjalna: http://www.suomenlinna.fi/en/