Text 2.0 – rewolucja??

Obejrzałam właśnie film dotyczący nowej technologii, jaką jest Tekst 2.0 (Ralf Biedert, Georg Buscher, Andreas Dengel):

Muszę przyznać, że nie wiem co o tym myśleć, długo się zastanawiałam, co o niej sądzę… z jednej strony fajna technologia dla e-readerów, które całkiem niedawno zdobyły szturmem rynek, na pewno odkrywcza, a z drugiej trochę przerażająca… Bo tak naprawdę pytanie, które nasunęło się podczas oglądania filmu, to do czego zmierzamy… Jeżeli technologia śledzenia ruchów gałki ocznej (eye-tracking) wejdzie w życie, a cały system nawigacji i zarządzania plikami będzie kontrolował nasz wzrok – możliwości są nieograniczone. To trochę jakbyśmy realizowali szalony zamysł Jeremy Benthama, angielskiego filozofa, który w 1785 roku, zaprojektował jak sam to nazwał „więzienie idealne”, tzw. Panoptikon. Miało być tak zaprojektowane, że sami skazani nie wiedzieliby, kiedy i przez ile par oczu będą obserwowani. Cele wieźniów rozmieszczone miały być na planie koła na około wieży strażniczej w taki sposób, by nie mieli możliwości ukrycia się przed wzrokiem strażników. Cele miały być ciągle oświetlone, gdy tymczasem wieża strażników albo schowana w ciemnościach, albo składająca się z luster weneckich. Pomysł stworzenia idealnego więzienia nie przyjął się, ze względu na wysoką niehumanitarność. Natomiast powstały więzienia inspirujące się Panopticonem, jak np. Prison Presidio Modelo na Kubie:

Więcej na temat Panopticonu można poczytać Tutaj.

Wracając do tematu… Pomyślmy sobie, że czytamy jakiś artykuł w Internecie przy miłej, relaksującej muzyce, eye-tracking pomaga nam ten tekst czytać – w trakcie lektury włącza się kamerka internetowa, bez naszej wiedzy oczywiście, zainstalowana na naszym sprzęcie i jakaś osoba po drugiej stronie, powiedzmy psycholog, wyczytuje z naszej twarzy emocje… i korzysta z tej wiedzy, jak chce. To oczywiście czarny scenariusz, ale do tego tak naprawdę zmierzamy. Tekst 2.0, czyli interakcja czytelnika z książką, może być rewolucyjna… Należy jednak pamiętać też o zagrożeniach jakie za sobą niesie. Czytniki e-booków są coraz tańsze (weźmy np. Kobo który ma kosztować $150), a wyposażenie takiego gadgetu w kamerkę naprawdę nie jest aż tak trudne… Czy naprawdę chcemy zostać bohaterami „Roku 1984” Orwella i obawiać się, że „Wielki Brat patrzy”?? Cały artykuł „Text 2.0 eye-tracking reading companion: crazy or crazy awesome” można przeczytać Tutaj.

Zachęcam do dyskusji.

PS. Pisanie tego posta zajęło mi 45 minut… O ileż byłoby to łatwiejsze przy pomocy Text 2.0…😉

7 uwag do wpisu “Text 2.0 – rewolucja??

  1. Też sporo nad tym myślałem. Zagrożenie jest, póki co, czysto teoretyczne – w takim samym stopniu już dziś zależymy od Microsoftu czy Google’a, które mogą mieć nas sporo informacji z naszych dysków twardych, GMaili itp. Na przykład, mój firewall Kerio pyta mnie o każdy proces, który ma się wydarzyć, ale by Windows działał poprawnie, a ja – nie dostał szału, pewne windowsowe procesy mają stale zatwierdzony ruch. Co z nich wynika, to nie wiem, zakładam jedynie, że nic szkodliwego, bo nie leży to w interesie żadnej ze stron.😉

    Mnie bardziej w tym materiale poruszyło coś innego – bezsens pomysłu. :] Piszę to czysto subiektywnie. Dla mnie – i może tylko i wyłącznie dla mnie – jest to zupełnie bezsensowne rozwiązanie. Tekst (pisany) uważam za szczególny rodzaj komunikatu – cały jego urok jest taki, że mogę szybko go czytać, lecz nie muszę. Dziwią mnie ludzie – często wprawdzie bardzo zdolni i bystrzy – którzy ucząc się do egzaminu, czytają tekst sześć razy. Ja nie umiem tak i nigdy nie umiałem. Tekst się czyta raz, później jedynie leci się po nim wzrokiem dla przypomnienia, ale czytając go raz, rozum buduje wszystko to, co zanim stoi – cały zestaw argumentów autora itp., itd. Jak czytam coś, robię to bardzo wolno… a ta czerwona kropa doprowadziłaby mnie chyba do szału… :]

    Jeśli ten pomysł zagraża, to również w takim aspekcie, że może wychować przyszłe pokolenia na tekstowych sprinterów, a nie powolnym kontemplatorów – a to zabija krytycyzm myślenia czy myślenie całościowe. W „Roku 1984” była opisana wizja spłaszczania złożoności języka – robienie statystyk wydajności czytelnika, choćby tylko w jego własnej głowie, z tym mi się kojarzy.

    Nie wszystko, co wiąże się z nadzorem w sferze publicznej, uważam z góry za potencjalnie złe. Wolałbym jednak nie widzieć nadzoru w mojej sferze prywatnej. ;] Jak pisałem w pierwszym akapicie, to już wokół nas jest, ale pytanie czy warto nadawać temu jeszcze doskonalszą postać, by szybko uzyskać wymowę słowa „China”…😉

  2. Tak, Marku, spojrzałeś na problem z innej strony niż ja to zrobiłam. I oczywiście zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami 🙂 Aczkolwiek piszesz, że Google czy Microsoft ma do nas dostęp poprzez różne aplikacje – tak, ale tylko w takim stopniu, na jaki im pozwolisz (masz możliwość przecież blokować wiele ustawień), widzi każdy nasz ruch w sieci – natomiast nie wie nic o emocjach nam towarzyszących. W przypadku technologii Text 2.0 pojawia się zagrożenie w postaci obserwowania właśnie naszych emocji – w końcu z naszych twarzy można wiele wyczytać… Ale poza tym muszę się z Tobą zgodzić!🙂
    PS. Czerwona kropka też by mnie doprowadziła do szału🙂
    Pozdrawiam!

  3. Oczywiście, też widzę tę różnicę – dostęp do naszych emocji to kolejny krok. Niby świadomie nikt tych kroków nie robi, by nam zagrozić, ale daje to coraz to lepszy zestaw informacji, na przykład do szantażu. W interesie firm oferujących oprogramowanie lub usługi internetowe nie leży krzywdzenie klientów, ale osoby trzecie lub szemrane instytucje, korzystając z luk w zabezpieczeniach, mogą gromadzić takie zasoby informacji, które niejednego ich przeciwnika przystopują.

      • Mogę sobie nawet wyobrazić, jak wyrywając z kontekstu różne pojedyncze informacje, dałoby się stworzyć mocno dyskredytujący obraz mnie. Dawniej dostęp do informacji utrwalonych mieli jedynie nieliczni potężni ludzie czy instytucje (choćby oklepany temat działań SB czy STASI). Na przestrzeni dekady, za sprawą postępu technicznego, takie potencjalne możliwości uzyskało znacznie więcej osób, firm czy instytucji. Ja sobie rozważam takie rzeczy czysto hipotetycznie, nie mam paranoi na tym punkcie – niemniej, walcząc o swoje czy dając komuś odpór, trzeba się liczyć z odpowiedzią zupełnie nieprawdopodobną. Przy moim obecnym pomyśle na życie, to czysta abstrakcja.😉 Gdybym jednak marzył o byciu wnikliwym reporterem, pogromcą ludzkiej nikczemności, nie tak hipotetycznie patrzyłbym na takie zagrożenia.😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s