W końcu mruczy…

Byliśmy w weekend w malutkiej miejscowości na Mazurach. Przywieźliśmy stamtąd pięknego kotka, który z nami już zostanie. Od dawna chciałam mieć jakiegoś kocurka – wreszcie skusiliśmy się. Baliśmy się jak zniesie tak długą podróż do Krakowa, ale stresował się jedynie 5 minut. Następnie leżał na kolanach teściowej (zapalonej kociarki – jeżeli jest takie słowo :)) i mnie też na chwilę zaszczycił swoją obecnością. Wiadomo, kotek z mazurskiej wsi nie znał odgłosów jakie wydają miasta i drogi. Tam miał pola, konie, swoją mamę (już go nie karmiła) i śpiew ptaków. Abcio (Abelard) jest z nami od wczoraj – ma ok. 7 miesięcy, jest czyściutki, zadbany. Bardzo milusi kotek, ma sierść w kolorze herbatniczków. Chodzi za nami, ciągle wymaga głaskania i to wręcz wystarczy spojrzeć się na niego, a ten podchodzi, kładzie się na grzbiecie i patrzy jakby mówił „na co czekasz, głaszcz mnie”😉. Oglądał z nami wiadomości – po prostu usiadł między nami. Trochę baliśmy się nocy, ale nic nie nabroił – jest bardzo kochany!

Zobaczymy co powie weterynarz, dzisiaj mamy go odwiedzić.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s