Kaprun, Zell am See – ostatnie podrygi :/

Jutro ostatni dzień szaleństw na stokach w Salzburgu – Kaprun (lodowiec Kitzsteinhorn) oraz Zell am See (kolejny kurort narciarki oddalony od Kaprun 15 min. skibusem) – w sobotę niestety powrót. Wypad na lodowiec w niedzielę zaczął się nieciekawą pogodą – padającym śniegiem, mgłą i brakiem fajnych widoczków – za bardzo nie rozpaczaliśmy ze znajomymi – stwierdziliśmy, że i tak musimy się jedynie rozruszać. Właścicielka pensjonatu, w którym mieszkaliśmy stwierdziła, że wygraliśmy – od paru tygodni nie padał śnieg, w związku z czym zjeżdżało się po lodzie.
Faktycznie – w poniedziałek pogoda zrobiła się fantastyczna, słońce + dodatnia temperatura zachęcała do szaleństw na trasach i tak aż do dzisiaj (dzisiaj na stokach trochę pochmurno) – świeży śnieg to jest to co deskarze lubią najbardziej🙂.

Stoki na lodowcu super, mogliby tylko częściej je ratrakować – byłoby przyjemniej. Tras ‚tysiąc pięćset’ + trzy snowparki (beginner, intermediate, advanced), na których zaczął szaleć nawet mój szanowny Mąż ;)  Wczoraj wybraliśmy się do Zell am See zwiedzić tamtejsze trasy. Nam, jako snowboardzistom, średnio przypasował zmrożony, ubity śnieg (a może to lodowiec nas rozpieścił?), natomiast naszym znajomym – narciarzom bardziej się podobał. Uważam, że to kwestia gustu🙂 W Zell am See niestety mnóstwo uczących się dzieciaków i starszych, na lodowcu zdecydowanie mniej. Tak więc dzisiaj się rozdzieliliśmy: znajomi pojechali do Zell am See, my wróciliśmy na trasy lodowca z ‚fajniejszym’ śniegiem.

Ogólnie odnieśliśmy wrażenie, że ludzie z obsługi są – niezależnie czy na stoku, czy też w miasteczku – o wiele milsi niż u nas w Polsce. Wchodząc do sklepu nie ma się wrażenia, że przeszkadzamy paniom w plotach. Większość obsługi restauracji, sklepów i in. mówi po angielsku, co nam, nie mówiącym po niemiecku, bardzo odpowiada. Skoro wspomniałam o restauracji – kilka słów o jedzeniu. Jest przepyszne! Nie wiem, czy to zasługa wielogodzinnego szusowania (i głodu), czy też idealnego doprawiania posiłków (nie boją się używać przypraw)? Naprawdę jest fantastyczne!

W kurorcie dużo jest Austriaków, ale i nowobogackich Rosjan; czasem słychać też język polski ze słynnym już na cały świat słowem na ‚k’🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s