Porównywarka ebooków Świata Czytników

Robert Drózd, prowadzący popularny blog Świat Czytników zaprezentował dzisiaj swój nowy projekt. Bardzo ciekawy i niezwykle potrzebny na rynku – porównywarkę ebooków w polskich księgarniach internetowych. Odtąd, by kupić książkę elektroniczną, można zajrzeć sobie na tę stronę i prócz ceny porównać formaty i dowiedzieć się, czy interesująca nas książka ma zabezpieczenie DRM. Na razie porównywarka jest dostępna w wersji Beta (co oznacza, że to wersja testowa; jeszcze nie wszystko może działać) i w swojej bazie ma ebooki z 8 księgarni (ilość będzie zwiększona).

Link do porownywarki: http://ebooki.swiatczytnikow.pl/

Polecam!

Reklamy

Wiwat Lem!

Google Doodle ma dzisiaj polski akcent! Jest to animacja, interaktywna zabawa (tym razem nie statyczna grafika) poświęcona Stanisławowi Lemowi i 60. rocznicy wydania jego pierwszej książki Astronauci!

Na animacji widzimy oczywiście konstruktora  Trurla wraz z maszynami. Gra jest utrzymana w stylu dzieł ilustratora Daniela Mroza w Cybieriadzie. Ilustracje do Doodla wykonała Sophia Foster-Dimino.

Na blogu googlepolska możemy przeczytać:

W dzisiejszego doodla można zagrać! Światy tworzone przez Lema zawsze wydawały mi się niezmiernie wiarygodne i bogate. Spędziliśmy mnóstwo czasu myśląc o tym, jak zbudować coś podobnego, i dość prędko zdecydowaliśmy się na grę – i do tego grę, która wygląda i zachowuje się trochę inaczej za każdym razem, kiedy się ją odwiedzi. Wydawało nam się, że to będzie odpowiedni hołd oddany Cyberiadzie — mówi Marcin Wichary, pomysłodawca doodla i zarazem osoba odpowiedzialna za powołanie go do życia. Jedną z wielu mini-ciekawostek jest też to, że wykorzystaliśmy jedną rzecz narysowaną przez samego Lema –- ciekawym, ile osób odgadnie, która to rzecz. […] Dzisiejszy doodle powstał we współpracy z Łucją Mróz-Raynoch, córką Daniela Mroza. Mamy nadzieję, że spodoba się on Wam tak bardzo jak nami i że u części z Was przywoła wspomnienia miłych chwil spędzonych przy lekturze Lema, a innych zachęci do sięgnięcia po Cyberiadę i inne książki mistrza!

Google Doodle naprawdę postarało się! Miło, że upamiętnili tak fantastycznego pisarza jakim był Stanisław Lem. Sama jestem jego fanką od dosyć dawna :). Żeby zobaczyć animację i w nią zagrać (uwaga  – jest wciągająca!) należy wejść na stronę google.pl bądź google.fr, google.ru – jaką tylko chcecie 😀

Brawo Google, WIWAT LEM!

Leniwa niedziela…

Tak, leniwa niedziela… miałam sobie poleżeć, posurfować po Internecie, przespacerować się z mężem w ten słoneczny dzień, nabrać sił przed tygodniem pracy, może poczytać… w czwartek skończyłam „Kielich” Łysiaka, a na regale czeka całkiem spora kupka książek do przeczytania 🙂 Z leniwej zrobiła się całkiem pracowita. Z przyjemnością przeczytałam i przećwiczyłam 3 rozdziały książki „Head First HTML with CSS & XHTML” Elisabeth i  Erica Freemana. Wprowadzając w życie zasady z książki „Getting Things Done, czyli Sztuka bezstresowej efektywności” Davida Allena, mąż wymyślił porządkowanie papierów, przez co stałam się bezwolnym i trochę niechcąco uczestnikiem wprowadzania ładu w nasze życie 🙂 Idąc na fali porządków, po raz kolejny stwierdziłam, że warto  zrobić zestawienie naszej domowej biblioteczki. Pierwsza próba miała miejsce w wakacje 2009 roku, kiedy to szukając jakiegoś serwisu katalogującego książki natknęliśmy się z mężem na Library Thing – naprawdę cudowne narzędzie. Niestety jest i mały haczyk – wprowadzenie pozycji jest darmowe – do 200 tytułów. Chcesz więcej – płacisz, do wyboru jest roczny bądź dożywotni abonament. Te kwoty nie są spore – $10 (rok), $25 (dożywotnio). Po wprowadzeniu 200 tytułów stanęliśmy przed dylematem – płacić, czy nie. Mąż był gotowy zapłacić te 25 dolarów… Ja nie byłam pewna, czy to ma sens – nie wiadomo przecież, jak serwis będzie wyglądał za parę lat. Tak więc w Library Thing spoczęło naszych 200 tytułów i basta :).

Sam serwis jest ciekawy. Tworzy społeczność miłośników książek – można wybrać językową wersję serwisu – jest i polska (gdy korzystałam z serwisu w sierpniu 2009 r. jeszcze nie było) 🙂  Muszę przyznać, że Polacy są dosyć sporą społecznością. LT ma również profil na Facebooku (a co/kto tam nie ma??). Warto, abyście się zapoznali z tym serwisem chociaż trochę. Polecam.

Wracając do tematu – wzięłam się za ponowną ewidencję naszego skromnego księgozbioru. Niestety pracę muszę wykonać od początku – Library Thing ma oczywiście opcję eksportowania stworzonych list do konkretnych formatów, niestety z tych plików niewiele można wydobyć (mąż – zapalony informatyk, naprawdę próbował). Zaczęłam więc ewidencję w Google Docs, a dokładnie w arkuszu kalkulacyjnym, a co!! Stwierdziłam, że skoro robić, to robić porządnie, czyli, żeby był dostęp do spisu z każdego miejsca z dostępem do sieci 😀

Wpisałam na razie 100 pozycji. Przy okazji stemplowałam książki naszym ex librisem, który zamówiliśmy na 1. rocznicę naszego ślubu (projektu pani Małgorzaty Seweryn) – taka mała przechwałka. Mam nadzieję, że niedługo skończę moją pracę głównego katalogującego (skądinąd na regale wśród książek do przeczytania leży i czeka na swoją kolej „Szaleństwo katalogowania” Umberto Eco).

Niech żyje leniwa niedziela!!

Kngine Web 3.0 – wyszukiwarka semantyczna

Judy O’Connell na swoim blogu pisze o wyszukiwarce Kngine Web 3.0 (Semantic Web).

Głównymi funkcjami wyszukiwarki są m. in.:

  • zdolność do skutecznego przechowywania i wyszukiwania informacji
  • uczenie się, wyszukiwanie i przetwarzanie informacji przez komputer
  • rozszerzanie i poszerzanie wiedzy oraz możliwość kontaktu ludzi na różnych płaszczyznach.

Więcej można przeczytać Tutaj.

Przyznam sie, że zaciekawiła mnie ta wyszukiwarka. Użyty przeze mnie deskryptor to „Poland”. Pierwszym wynikiem jest szczegółowy opis państwa z godłem, mapą i podstawowymi informacjami. Wyniki wyszukiwania wyglądają nastepująco:

Kngine przypadł mi do gustu. I to bardzo, mimo, że pierwszym wyszukanym wynikiem była wikipedia, a dopiero następnym była oficjalna strona państwa. Będę do tej wyszukiwarki często wracała. A Was wszystkich zachęcam do testowania.

Kontrola czasu spędzanego w Internecie

Paweł Cebula z vbeta.pl w swoim wpisie przedstawia sposoby na efektywne wykorzystanie czasu surfując po Internecie…  Można zatem kontrolować czas dzięki takim serwisom jak minutes.at, który odlicza wskazany czas przeglądania danej strony (np. 5.minutes.at/anieess.worpress.com) bądź howmany.minutes.at. – który liczy czas spędzany na danej stronie. Spróbowałam zastosować pierwszy serwis na pożeracza czasu jakim jest facebook.com. Niestety pojawia się informacja, że facebook.com nie współdziała z minutes.at, ale można otworzyć portal w nowym oknie lub karcie, a czas odmierzony będzie liczony w innej karcie bądź oknie (wpisałam: 10.minutes.at/facebook.com). Po tym czasie pojawia się komunikat: Time’s up! 😉

No to wypróbujmy wordpress.com… czas jest odmierzany na pasku, można go zastopować, bądź ustawić nowy timer 🙂 Działa… Ale pamiętajmy, że jest to zewnętrzna aplikacja i nie należy korzystać z tego serwisu podczas przeglądania konta bankowego, bądź innych prywatnych stron z naszymi danymi.

5 najlepszych słowników online wg vbeta.pl

Paweł Cebula, redaktor http://www.vbeta.pl, dokonał subiektywnego przeglądu najlepszych słowników językowych online. Subiektywny, bo wśród najlepszych wymienił ling.pl, który nie dość, że często płata figle i nie działa – wiem, bo sama czasami chcę z niego korzystać i za każdym razem przechodzę do innego słownika. Ale to fakt, jak ling.pl działa – to działa nawet nieźle (duży wybór języków i haseł – podaje różne ich znaczenia).

Autor wymienia również dict.pl – korzystałam z niego parę razy. Tłumaczy 11 języków, w tym posiada wbudowane słowniki, m. in. polski synonimów i antonimów, angielsko-polsko-angielski, ukraińsko-polsko-ukraiński i in. Można też wysłuchać prawidłową wymowę hasła.

Z tłumaczy Onetu, Wikisłownika i Dict nie korzystam, więc się nie wypowiem, ale co zadziwiające autor nie wymienił Google Translatora – z którego korzystam chyba najczęściej. Ma duży wybór języków (zaryzykuję stwierdzenie, że prawie wszystkie ;)), nie „zamula” przeglądarki, jest szybki, sprawny i tłumaczy całkiem nieźle dłuższe teksty.  Nie ukrywam, że to mój faworyt.

Przegląd słowników online wg vbeta.pl